Wiecie, gdzie mieszka święty Mikołaj? Wiadomo, że w Laponii, ale gdzie dokładnie? Czy nadal marzycie, żeby go odwiedzić? A czy nie będzie jeszcze ciekawiej, gdy w magicznym Rovaniemi uda się wam przekroczyć linię koła podbiegunowego – równoleżnik 66°33’39”N?

Krąg polarny Tania Liu via FlickrFot. Tania Liu via Flickr.com

Arktyka na wyciągnięcie ręki, a właściwie stopy, bo to naprawdę duże przeżycie, gdy w wiosce Mikołaja wystarczy krok, aby przekroczyć niezwykłą granicę. Przeżycie porównywalne z umownym południkiem zerowym, który tłumy turystów przekraczają w londyńskim Greenwich. W angielskiej stolicy jest sporo do zwiedzania, ale warto sobie zarezerwować dzień, aby dopłynąć bateau-mouchem do Greenwich, pospacerować po rozległym parku, zjeść lunch w jednej z klimatycznych knajpek i wreszcie odwiedzić, rozciągające się na wzgórzu, Królewskie Obserwatorium Astronomiczne. Oczywiście nikt nie może zapomnieć o zakotwiczonym na Tamizie szkockim kliprze Cutty Sark, w którym mieści się obecnie muzeum.

Wracając do świętego, który otrzymuje najwięcej listów na świecie… Jego miejsce zamieszkania może, niestety, rozczarować. W fabryce zabawek widnieje zakaz robienia zdjęć, a kolejka do spotkania z Mikołajem jest dość długa. Mimo że miałam szczęście odwiedzić Rovaniemi latem, kiedy turystów jest nieco mniej, to i tak odstałam swoje. Poza tym, gdy już weszłam do pokoju, w którym czekał na mnie najbardziej znany Lapończyk, z wrażenia zapomniałam pociągnąć go za brodę, by sprawdzić, czy na pewno rozmawiam z właściwą osobą. Zrobiono mi zdjęcie, miałam opcję filmiku, ale nie skorzystałam. Znajoma chciała filmik, jednak przejęta zapomniała odegrać scenkę, którą przygotowała specjalnie dla swojej wnuczki. Audiencja była naprawdę krótka, elfy miłe, lecz raczej nastawione na odcinanie kuponów popularności poprzez zachęcanie do sprzedaży gadżetów i pamiątek. I na dodatek Rudolf poszedł chyba na urlop, ponieważ w Rovaniemi nie dostrzegłam ani jednego renifera…

Renifer Rovaniemi Michael Schlige via FlickrFot. Michael Schlinge via Flickr.com

Gdy już zaspokoiłam dziecięce mrzonki o spotkaniu z Mikołajem, zawędrowałam na pocztę. Dużą frajdę sprawiło mi wysyłanie kartek wprost z adresu Tähtikuja 1, Rovaniemi 96930 Arctic Circle Lapland. W czymś na kształt euforii zatopiłam się w pisaniu życzeń, a najbardziej ucieszył mnie fakt, że w magicznym urzędzie pocztowym, gdzie obsługą również zajmowały się elfy, udostępniono dwie skrzynki – jedną, z której wysyła się listy natychmiastowo oraz drugą, przeznaczoną na korespondencję, która ma dotrzeć do odbiorcy tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Miałam więc gotową niespodziankę pod choinkę dla moich bliskich.

Wioska świętego Mikołaja Rovaniemi Cyril Doussin via FlickrFot. Cyril Doussin via Flickr.com

W wiosce Mikołaja jest sporo pawilonów. Właściwie nie sposób opuścić tego miejsca bez suweniru. To taki trochę market, w którym poszczególne działy znajdują się w oddzielnych drewnianych chatach. Szybko dotarłam do sklepu firmowego Marimekkö. To marka najbliższa sercu Finów. Właściwie każdy mieszkaniec Finlandii musi posiadać rzecz, charakteryzującą się tym oryginalnym wzornictwem, które jest swego rodzaju dumą narodową. Mimo że nie jestem Finką, kupiłam materiał, z którego mam uszytą dość niesztampową sukienkę, idealną na upalne, letnie dni.

Wioska świętego Mikołaja Rovaniemi Ken Kum via FlickrFot. Ken Kum via Flickr.com

Kilka godzin w Rovaniemi minęło dość szybko. Pobudzona wrażeniami, ruszyłam w dalszą drogę. Z bardzo zajętym odwiedzinami Mikołajem rozmawiałam zaledwie kilka minut, jednak to wystarczyło, żebym mogła mówić wam wszystkim, że on naprawdę istnieje i na pewno niejednokrotnie pojawi się w waszych domach. Wystarczy tylko uwierzyć albo do niego pojechać, jeśli ktoś (tak jak ja) stracił wiarę na ścieżkach dorosłości. I pamiętajcie: on faktycznie jest bardzo zajęty, dlatego czasami ma swoich pomocników, którymi są rodzice, partnerzy, a czasami nawet dzieci.

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

ŚWIEŻO UPIECZONE

Herbaciany rytuał łączy ludzi
Z wizytą u świętego Mikołaja
Prezent: świąteczny planner i lista zakupów
Black Friday to dopiero początek!
Amarantus – jak to jeść?
Dlaczego szef sprawdza podwładnych?
Eko-moda: kurtka z 21 butelek
Smaczny start o poranku
Pomorze poza sezonem? Tak, to trzeba zobaczyć!
Na co komu zmiana czasu?
ArrowArrow
ArrowArrow
Slider