Na wernisaż przyszłam spóźniona, ale swojego przyszłego rozmówcę wyłuskałam w tłoczącej się w galerii publiczności błyskawicznie. Wpięta w klapę marynarki brosza, odsyłająca do lamusa kolorową poszetkę, poprowadziła mnie prosto do człowieka, przed którym srebro nie ma już żadnych tajemnic. Andrzej Kupniewski od lat pracuje w twórczym tandemie z żoną Jolantą. Wspólnie eksperymentują i fascynują rezultatami swoich poszukiwań. Jak magnes przyciągają innych artystów, a ich nazwisko znane jest wszystkim szanującym się miłośnikom unikatowej biżuterii. Im bardziej ich poznaję ja, tym bardziej rośnie we mnie myśl o pakcie zawieranym z diabłem. Ta para podpisała jednak inny cyrograf: z drapieżnym szlachetnym metalem i jego uwodzicielskimi kompanami, których grono w dodatku stale rośnie...

Jolanta i Andrzej KupniewscyJolanta i Andrzej Kupniewscy (fot. Joanna Dziubek)

Czy są jakieś materiały, z którymi nie lubicie pracować?

Bardzo lubimy materiały, które się poddają w taki sposób, jak na przykład bursztyn lub srebro. Materiały, z których możemy tworzyć, a jeśli nam się coś nie spodoba, możemy je przetworzyć w coś innego. Jeśli inspirujemy się jakimś tematem, to często on otwiera nam inne myślenie i spojrzenie na nowe materiały. Nie zamykamy się, cały czas szukamy tworzyw, adaptujemy je, rozwijamy. Nie lubimy tylko jednej rzeczy – powtarzalności naszych prac w wykonaniu osób obcych.

Często się z tym spotykacie?

Na szczęście tak, czyli trzymamy się w dobrej formie (śmiech). Ale jeszcze gorszą rzeczą jest, gdy oglądamy nasze prace wykonane w materiałach tanich. Tanich podróbek nie znosimy. A samo poszukiwanie materiałów jest tą częścią naszej pracy, która nas wręcz uskrzydla. Materiał niekoniecznie musi być drogi. Bywa, że ten tani – ale tani w sensie ceny zakupu – jest dla nas bardziej inspirujący, ponieważ możemy nad nim pracować, skupić się na jego właściwościach. Nieraz coś niszczymy i z tego zniszczenia powstaje rzecz piękna. Okazuje się, że taki brak szacunku dla materiału stwarza coś, co nagle otwiera nam nowe horyzonty. I to jest bardzo ciekawe.

Kupniewscy Art Collective naszyjnik projekt Andrzej Kupniewski 2Projekt: Andrzej Kupniewski (fot. Joanna Dziubek)

Zdarza wam się w tych poszukiwaniach sięgać do idei upcyklingu?

Poruszamy bardzo dużo różnych kierunków, ponieważ jestem szefem rady programowej Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych, a tam moją rolą jest wynajdywanie tematów, które będziemy brać na warsztat z całym naszym środowiskiem artystycznym, które zresztą od pewnego czasu coraz bardziej otwiera się na świat. Są to tematy niekiedy kontrowersyjne, a czasem pozwalające nam lepiej zrozumieć współczesność i jej problemy, także te związane z ekologią. Każdy temat jest dla nas dobry, jeśli tylko jest inteligentnie rozwiązany i przedstawiony w sposób godny wysiłkowi, który wkładają w niego nasi artyści.

Może dopiero zaczynamy się otwierać na świat, ale po tym, co widać na „Srebrze” w Legnicy, wydaje mi się, że nie mamy najmniejszych powodów do kompleksów.

Kompleksów nie mamy. Otwarcie świata na nas spowodowało reakcję odwrotną: teraz to my jesteśmy pożądani. Wtedy automatycznie czujemy się za granicą dobrze, bo jesteśmy rozpoznawalni. Jeżeli otwieramy dobre katalogi, w których promowane są sylwetki artystów, to ja – nie będąc na tej wystawie – wiem, o kim myślę patrząc na prace, które ten ktoś stworzył. Te osoby wyławiam później w tłumie, w Polsce i za granicą. Festiwal „Srebro” bardzo nam w tym pomaga. Dodatkowo, jako stowarzyszenie nastawiamy się też na promocję materiałów, które są stricte polskie oraz tendencji w projektowaniu biżuterii, które są charakterystyczne dla naszego kraju. Promujemy je w różnych krajach i zachęcamy artystów, żeby brali w tym udział.

I tu wychodzi nasza, czyli Jolanty i Andrzeja Kupniewskich, przewrotność: stworzyliśmy w naszej pracowni miejsce, gdzie artyści dobrze się czują, więc często je odwiedzają; gdzie powstają cały czas nowe pomysły i projekty. W naszym myśleniu i działaniu posiłkujemy się energią innych ludzi. Opowiadamy im o tym, co wymyślamy, i czekamy na reakcję. Jeśli jest ona mocna, energetyczna, to szukamy takiej grupy, którą mobilizujemy do pracy. Pokazujemy, co my wymyśliliśmy, szybko tworzymy wspólne szkice i za moment dzieje się już coś nowego. To, co wymyślamy podczas jednego wieczoru, za chwilę staje się naszym planem na rok, dwa, trzy… Tak poznaliśmy Alaina Roggemana z Belgii, któremu zaproponowaliśmy współpracę przy bursztynie. Następnym krokiem było powołanie grupy artystycznej „Kupniewscy & Art Collective” na potrzeby festiwalu „Srebro 2018”. Tę wystawę stworzyliśmy w zaledwie dwa miesiące, a jej początkiem był właśnie jeden z takich miłych wieczorów. Najpierw dołączył do nas Darek Szafrański, z którym kiedyś w Legnicy przygotowaliśmy wystawę „Dookoła stołu”. Darek współpracował wtedy z Magdaleną Pejgą – ona zaprojektowała szkło, do którego on zrobił piękną oprawę w srebrze i stali. Przypomnieliśmy sobie to zdarzenie i postanowiliśmy ponownie zebrać to towarzystwo.

Kupniewscy Art Collective brosza projekt Jolanta Kupniewska 3Projekt: Jolanta Kupniewska (fot. Joanna Dziubek)

Efekt jest bardzo spójny i efektowny.

Tak, tak mi się wydaje. W taki sam sposób wymyśliliśmy kolejny kierunek, łączący złotnictwo z postrzeganiem natury. Sześć lat temu poznaliśmy twórczość fotograficzną Elżbiety Dzikowskiej, dla której pracujemy jako złotnicy. Ubieramy kamienie, które ona przez wiele lat przywoziła z podróży. Tak powstała ogromna kolekcja pięćdziesięciu naszyjników oraz trzydziestu pierścieni i to wszystko można będzie niedługo oglądać w Muzeum Podróżników w Toruniu.

Zainspirowała nas swoimi zdjęciami, które wykonywała z lotu balonem – fotografowała rzeki, które wysychają. I tutaj pojawia się wątek ekologii, czyli brak wody na świecie. Z jednej strony jest on bardzo tragiczny, a z drugiej – bardzo ciekawy artystycznie. Zdjęcia tych miejsc ukazywały geometryczne, kubistyczne formy, które ja zeskanowałem i na tej podstawie zrobiłem kolekcję biżuterii kubicznej. Drugim tematem, za który bardzo chcielibyśmy się zabrać, jest drewno widziane obiektywem Elżbiety Dzikowskiej. Drewno, które my zastępujemy srebrem o różnych fakturach i kształtach. I tu sięgamy po coś, co od zawsze bardzo nam się podobało – drewno wyłowione z Bałtyku, mocno zniszczone, zdegradowane, z pięknie wyseparowanym rdzeniem, wokół którego budują się piękne struktury i obrazy. Dodatkowo wykorzystaliśmy piękne formy ze szkła Magdaleny Pejgi, dodając mocno urozmaiconą kolorystykę. Dzisiaj już wiemy, że ten materiał też zabierze nam sporo życia.

Kupniewscy Art Collective szkło Magdalena PejgaProjekt: Magdalena Pejga (fot. Joanna Dziubek)

Naszym zapatrzeniem są również prace Antona Groscha – fotografa, który pochodzi z Polski, ale całe życie spędza w Wiedniu, gdzie fotografuje obiekty przemysłowe. W jego pracach jest rytm, cudowna oprawa wszystkiego, czego ktoś może nie być w stanie zaobserwować. I tu wracamy do Elżbiety Dzikowskiej, która mówi „patrzeć, ale widzieć”. To samo stosuje Anton, więc znów płynnie przechodzimy do fotografii osoby, która jest nam bliska. Zaproponowaliśmy mu wykonanie serii zdjęć i od razu pokazał nam, z czym my mu się kojarzymy. I tak mamy gotowy produkt.

Kolejną osobą w naszym kolektywie jest projektantka mody Magdalena Arłukiewicz. Jej obecność wiąże się z tym, że dostrzegłem pewien segment mody w Polsce, który jest mało znany: poszetka stanowiąca wykończenie męskiej garderoby. Standardowo możemy tu dziś zaobserwować piękne jedwabie, świadczące o tym, że panowie potrafią już ten element stroju docenić. Ja jestem od srebra, więc zaprojektowałem dwadzieścia form, do których inspirowało mnie drewno i fotografie Antona.

Kupniewscy Art Collective biżuteria męskaProjekt: Andrzej Kupniewski (fot. Joanna Dziubek)

Co jeszcze – oprócz drewna i bursztynu – jest typowo polskim tworzywem, który znajduje się w waszym warsztacie?

Krzemień pasiasty. Zrobiliśmy dużą kolekcję z tym kamieniem, który jest bardzo trudny do obrobienia. Na szczęście mamy znakomitych szlifierzy, którzy potrafią sobie z tym poradzić. To, w jaki sposób krzemień do tej pory był wykorzystywany, nie do końca nam się podoba – jest to zbyt obrazkowe, niejednokrotnie tandetne wręcz. To taka półka dla turystów, którzy mają wyjechać z jakimś suwenirem. Stwierdziliśmy, że krzemień pasiasty to cudowna grafika wykonana przez Boga. Wystarcza nam to, co widzimy w dobrze wyszlifowanych lub specjalnie zmatowionych płytach z tego materiału, przy którym potrzeba jak najmniejszej ingerencji.

Żyjecie i pracujecie razem, nawet wasz wygląd jest bardzo spójny. Czy Jolancie i Andrzejowi Kupniewskim zdarza się chadzać własnymi drogami?

Dwadzieścia sześć lat temu otworzyliśmy w Warszawie Galerię Projekt, gdzie spędzamy całe życie. Mamy bardzo mało czasu na sen, ponieważ cały czas wymyślamy nowe rzeczy, nowe działania. To, że przebywamy ze sobą cały czas, spowodowało, że mamy bardzo zbliżony sposób myślenia. Ja jestem tym szorstkim, twardym facetem, Jola jest bardzo delikatna, praktyczna i potrafi pięknie złagodzić to, co ja staram się zaostrzyć. Najważniejszy w życiu jest konsensus, równowaga i to, żebyśmy potrafili się dogadać. Podobne rzeczy nas inspirują, podobne materiały nas ciekawią, podobnie się ubieramy. Ubiór mówi bardzo dużo o człowieku, a biżuteria jest jego ważnym wykończeniem.

Kupniewscy Art Collective naszyjnik projekt Andrzej KupniewskiProjekt: Andrzej Kupniewski (fot. Joanna Dziubek)

Moda nas bardzo interesuje i gdy dwa lata temu poznaliśmy Magdalenę Arłukiewicz, zrobiliśmy wspólnie bardzo dynamiczną kolekcję, opartą głównie na bursztynie i srebrze, której temat brzmiał „Revolution”. Oddaliśmy w niej hołd wielkiemu artyście, jakim był David Bowie. Ten projekt zainspirował nas też do obecnych poszukiwań, które doprowadziły nas między innymi do pracy ze szkłem. To nieraz zahacza o pop-art, ale dzięki temu nasza biżuteria ożyła, zyskała blask. Jesteśmy rozpoznawalni dzięki tytanowym odcieniom naszej biżuterii, a w Legnicy dowiedzieliśmy się, że włączenie do naszych prac koloru było wielką niespodzianką. To jest zatem coś, co musimy rozwijać.

Kupniewscy Art Collective brosza projekt Jolanta KupniewskaProjekt: Jolanta Kupniewska (fot. Joanna Dziubek)

Próbujecie przekonać mężczyzn, żeby zainteresowali się biżuterią. Mają chyba jednak do tego za mało odwagi.

Zauroczeni byliśmy naszą wizytą dwadzieścia parę lat temu na targach Inhorgenta w Monachium. Zobaczyliśmy tam projektantów odzianych w świetne garnitury i każdy z nich jak model prezentował męski styl w biżuterii. Było dla nas jasne, że przed nami jest jeszcze daleka droga do tego, ale dziś coraz więcej osób szanuje dobry ubiór.

Jeździmy na motocyklach, więc otaczam się ludźmi, którzy projektują motocykle. Przy tej okazji spotykamy się z ludźmi, którzy nosili biżuterię dla mnie niewytłumaczalną: trupie czaszki, krzyże… Są to rzeczy ani dla mnie artystyczne, ani ciekawe, ale dobrze wpisują się w stereotyp motocyklisty. Jest to jednak stereotyp zły, z drastyczną symboliką. Stworzyłem więc biżuterię dla motocyklistów i to bardzo wcześnie, bo już w ramach mojej pracy dyplomowej na łódzkiej ASP. Była to biżuteria dla subkultur i tam znalazły się też ozdoby dla motocyklistów. Wtedy po raz pierwszy zastosowałem specyficznie toczone kolce – drastyczne, mocne, szlifowane z różnych materiałów, pięknie wybarwiane. I nagle się okazało, że ludzie uznali to za mocniejsze od tych trupich czaszek. Dostałem wtedy wyróżnienie za zrealizowanie bardzo trudnego, bo popularnego tematu. I do dziś poruszamy kwestie, które nie są łatwe w odbiorze. Ale przecież o to w sztuce chodzi.

Kupniewscy Art Collective brosza projekt Andrzej KupniewskiProjekt: Andrzej Kupniewski (fot. Joanna Dziubek)


Wystawa prac grupy „Kupniewscy & Art Collective” prezentowana była w ramach 39. edycji Legnickiego Festiwalu „Srebro”, który jest jednym z najważniejszych przeglądów sztuki złotniczej na świecie.

 

 


Komentarze (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Posting comment as a guest.
Rate this post:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
E-maile od szefa wpływają na zdrowie twoich bliskich
E-maile od szefa wpływają na zdrowie twoich bliskich
Polki po godzinach: Facebook i kawa
Polki po godzinach: Facebook i kawa
Słoik śmieci rocznie – zero waste wg Bei Johnson
Słoik śmieci rocznie – zero waste wg Bei Johnson
Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta
Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta
Happy food czyli przez żołądek do szczęścia
Happy food czyli przez żołądek do szczęścia
Arbuzowy pogromca upałów
Arbuzowy pogromca upałów
Smaczny półmetek – warzywna zapiekanka z kaszą gryczaną
Smaczny półmetek – warzywna zapiekanka z kaszą gryczaną
previous arrow
next arrow
Slider