Za oknem prószy śnieg. Jest wieczór, niedzielny wieczór tuż przed mikołajkami. Ciemno, zamglone niebo, nie widać księżyca, który jeszcze wczoraj świecił mi prosto w oczy. Czuję zimę i powoli niknę we wspomnieniach.

Niknięcie kadr z filmu źródło Spectator com pl 3Fot. materiały prasowe Spectator.com.pl
Jedno z nich toczy się wokół filmu, który niespełna dwa tygodnie wcześniej obejrzałam w moim przyjaznym kinie (piszę o tym kinie często – może warto poświęcić „60 krzesłom” oddzielny tekst?). Niknę zimowo pochłonięta „Niknięciem” Boudewijna Koole’a - koprodukcji holendersko-norweskiej, która niedawno weszła na ekrany polskich kin. Film, który plasuję na swojej liście top ten. Zdecydowanie z głową pełną fabuły mogę powiedzieć, że tym razem szczerze wam polecam wybrać się na seans z Norwegią w tle.

A co w „Niknięciu” – oprócz tytułu – takiego wyjątkowego? Cóż, zabrzmię truizmem, ale właściwie wszystko. Począwszy od treści i dialogów, które rzadkie, lecz jakże celne i doprecyzowane, poprzez obrazy – minimalistyczne i przesączone upojną aurą skandynawskiej zimy, skończywszy na dźwięku, ponieważ ten film to muzyka od pierwszego kadru. Muzyka poważna, wygrywana na fortepianie, muzyka eksperymentalna, przetworzona na komputerze z rytmu bicia serc, a nawet muzyka kroków, skrzypiących na śniegu, czy wreszcie naturalistycznych odgłosów sikania. Dlatego to film kinowy. Jestem przekona, że nawet w zaciszu salonu telewizor nie odda wyrafinowanego smaku tego wysublimowanego obrazu.

Niknięcie kadr z filmu źródło Spectator com pl 2Fot. materiały prasowe Spectator.com.pl

Zatrzymam się jeszcze przy dźwięku, bo jak inaczej, gdy głównymi bohaterami „Niknięcia” jest rodzina nieprzeciętnie uzdolniona muzycznie? Jak inaczej, gdy do teraz słyszę odgłos ocierających się na mrozie nogawek wodoszczelnych spodni albo sapanie psów, ciągnących zaprzęg pod bacznym okiem maszera? Jak inaczej, gdy mojej pamięci nie może uciec koncert kropel, które wybijają harmonijny rytm we wnętrzu lodowca? Wreszcie, jak inaczej, gdy brzmienia trzewi, oddechów, zarówno ludzkich, jak i zwierzęcych stają się doskonałym materiałem na alternatywną płytę z pogranicza Björk, czy Sigur Rós?

Tworzenie to jeden z głównych wątków tego niecodziennego filmu. Jednak tytułowe niknięcie gra pierwsze skrzypce. Zanik jako śmierć. Choroba i nieuniknione, żegnanie się z bliskimi, zamykanie przeszłości, dochodzenie do wartości w obliczu ostateczności. Finał znany już na wstępie. Może jak u świadomego palacza, który zaciągając się, wie, że spopielający się papieros jest przyczynkiem do „elegii na odejście”? Zwłaszcza że główna bohaterka, która nie podejmuje żadnej walki z chorobą, niejednokrotnie odpala papierosa?

Niknięcie kadr z filmu źródło Spectator com pl 1Fot. materiały prasowe Spectator.com.pl

Cała gama myśli grała mi podczas „Niknięcia”. Pobrzmiewał nawet Stachura („ze mną można pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko”), choć nie mam pojęcia dlaczego… Może zamarznięte fiordy i ośnieżone góry, które białością praktycznie łączyły się z horyzontem, przywodziły na myśl swojskie Bieszczady? A może nastrój poetycki, syntetyczny, bez zbędnych słów, czy pustej melancholii?

Dużo pytań zadaję sobie, odtwarzając w pamięci „Niknięcie”. Nadal prószy śnieg. Wieczór zamienił się w noc. Wiem, że w Norwegii teraz mało słońca, a przecież film Koole’a był niesamowicie jasny. Momentami miałam wrażenie, że skandynawska zima to letnie, białe noce. Tylko śnieg, który raził w oczy, uświadamiał, że tam jednak ciemno, chyba że akurat pojawia się zielono-turkusowy taniec zorzy polarnej.

 


Komentarze (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

Posting comment as a guest.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Dwie dusze zaprzedane srebru
Dwie dusze zaprzedane srebru
Acroyoga – trening, który dodaje skrzydeł
Acroyoga – trening, który dodaje skrzydeł
Zjedz literaturę: Kuchnia z Zielonego Wzgórza
Zjedz literaturę: Kuchnia z Zielonego Wzgórza
Hobby i ćwiczenia przedłużą młodość mózgu
Hobby i ćwiczenia przedłużą młodość mózgu
Zgrillowana majówka polska
Zgrillowana majówka polska
Sałatka z kozim serem, boczkiem i szparagami
Sałatka z kozim serem, boczkiem i szparagami
Gotuję, nie marnuję. Kuchnia Zero Waste po polsku.
Gotuję, nie marnuję. Kuchnia Zero Waste po polsku.
Smoothie z ananasa, awokado i pomarańczy
Smoothie z ananasa, awokado i pomarańczy
Arrow
Arrow
Slider