Sto lat temu młody i przystojny kupiec szukał inteligentnej i zamożnej pani, oferując dyskrecję gwarantowaną słowem gentlemana. Po drodze wydarzyła się rewolucja seksualna i dziś panowie zachęcają płeć piękną, by poznała moc ich kieleckiego rumaka. Zapraszamy na „Kronikę miłosnych wypadków”.

Beata Filipowicz Kronika milosnych wypadkow

Na początku była seria plakatów opracowanych na podstawie ogłoszeń matrymonialnych sprzed stu lat. Aby ją przygotować, Beata Filipowicz, studentka wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, spędziła wiele godzin nad pożółkłymi stronami „Kuriera Lwowskiego” i „Kuriera Poznańskiego”. Wybrane anonse otoczyła grafiką i wkrótce potem wrocławianie przechadzający się ulicą Szewską mogli oglądać wystawę pt. „Ożenek”.

– Dwudziestolecie ukazało mi się jako okres, w którym wyszliśmy z cienia małżeństw z rozsądku, chociaż dalej ten aspekt w ogłoszeniach się pojawiał. Po I wojnie światowej, w której ludzie potracili partnerów, mieli dużo motywów do układania sobie życia na nowo. Ogłoszenia, które wybrałam, z jednej strony są śmieszne, ale z drugiej pokazują autentyczną samotność i tęsknotę za bliskością drugiego człowieka. I to się przez te wszystkie lata nie zmieniło – opowiada artystka.

previous arrow
next arrow
Slider

W jednym z dawnych „Kurierów” Beata Filipowicz znalazła krótką notatkę o wynikach badań statystycznych. Wynikało z niej, że największe szczęście u kobiet mają artyści komicy i oficerowie (wiadomo, za mundurem panny sznurem). Ogólne wnioski z badań autora notki zasmuciły, bowiem okazało się, że „wysokim procentem szczęścia do kobiet cieszą się awanturnicy i mężczyźni bez zajęcia” – poeci, muzycy, tenorzy, powieściopisarze, dziennikarze...
 

previous arrow
next arrow
Slider

Beata Filipowicz postanowiła projekt kontynuować. Tym razem przeprowadziła kwerendę w medium, które czytamy dziś najczęściej – w Internecie. Nie zakładała profili na portalach randkowych, korzystając z ogólnodostępnych serwisów. Pomogła jej również Joanna Jędrusik, autorka popularnego fanpejdża „Swipe me to the end of love”, gdzie publikuje propozycje składane jej za pośrednictwem Tindera. To właśnie przez ten serwis galopuje kielecki rumak, z którym ściga się rycerz w alfa romeo. Stąd też pochodzą współczesne ogłoszenia matrymonialne, przez Filipowicz ujęte w graficzną opowieść. Tak powstała „Kronika miłosnych wypadków”, oceniona przez wrocławskich akademików jako najlepsza artystyczna praca dyplomowa roku 2017.
 

– Książka jest galerią postaci, których autoprezentacja zaciekawiła mnie najbardziej. Rozdźwięk między współczesnością a rzeczywistością sprzed stu lat nie jest wcale taki duży – ludzie niezmiennie szukają miłości – mówi Beata. – Zmieniła się jednak forma wypowiedzi. XXI wiek jest pełen erotyzmu, wręcz wyuzdania. Seks jest na pierwszym miejscu. Trudno nawet było mi znaleźć ogłoszenia, które pokazywały człowieka, a nie jego chęć zabawy. Mimo to nie wierzę, że dziś wszystko rzeczywiście się sprowadza tylko do seksu.

previous arrow
next arrow
Slider
 

Skoro jednak nadal tak tęskno nam do wielkiej, szalonej miłości, dlaczego udajemy, że interesuje nas tylko cielesna przyjemność? Co takiego sprawia, że ludzie stają się po prostu jeszcze jednym zdjęciem do przesunięcia na ekranie? Powinno być przecież dużo łatwiej niż sto lat temu – w dobie Internetu, który sprawia, że spotkanie drugiej połówki nie jest uzależnione od szczęśliwego zbiegu okoliczności w realu. Jesteśmy mobilni, otwarci, ciekawi świata. Możemy poznawać ludzi z odległych zakątków kuli ziemskiej, nie wychodząc nawet z domu. A ukochanego lub ukochanej jak nie ma, tak nie ma...

– Przypomina mi to sytuację z supermarketu: mamy przed sobą półkę zastawioną różnymi mleczkami kokosowymi i człowiek stoi przed nią przez pół godziny, zastanawiając się, które mleczko wybrać. I w końcu nie bierze nic. Wiem, to trochę głupie, porównywać ludzi i uczucia do przedmiotów, ale takie właśnie skojarzenie przyszło mi do głowy. Może nie angażują się, bo są z jednej strony leniwi, wygodni, a z drugiej wiedzą, że mają ten wielki wybór i jeśli na kogoś się zdecydują, to coś ich ominie? – zastanawia się autorka „Kroniki”.

 

 


Biorą udział w konwersacji

Komentarze (22)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Niesamowite, zaśmiewałam się przez łzy. Dzisiejsze randkowanie to tragifarsa. Swoją droga ciekawa jestem co piszą kobiety w takich anonsach na Tinderze.
Dzięki za poszerzenie horyzontów.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Być może kiedyś jakiś artysta weźmie damskie propozycje na warsztat

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Też jestem ciekawa! Nigdy nie miałam tam konta :-)

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Bardzo ciekawa i niebanalna pozycja "-)

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

To prawda. Warto rozglądać się za wystawami prac Beaty Filipowicz.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

W sumie to nie wiem co powiedzieć, faktycznie retoryka wypowiedzi oszałamia. Ciekawa forma i treść, ciekawe czemu poczułam się jakbym czytała teksty z Teatrzyku Zielona Gęś ?

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Rzeczywiście, interesujące skojarzenie

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Świetny temat! Trochę parsknęłam przy ogłoszeniu niebiednej, 30 letniej panny z łuszczycą, która szuka amanta do dzielenia niedoli. Tinder to w ogóle dziwny wynalazek. Znam sporo par, które poznały się właśnie w ten sposób, ale nie da się ukryć,...

Świetny temat! Trochę parsknęłam przy ogłoszeniu niebiednej, 30 letniej panny z łuszczycą, która szuka amanta do dzielenia niedoli. Tinder to w ogóle dziwny wynalazek. Znam sporo par, które poznały się właśnie w ten sposób, ale nie da się ukryć, że aplikacja promuje bardzo powierzchowne zachowania. W końcu mamy nie oceniać po okładce, zauważać przede wszystkim wewnętrzne piękno, a generalnie poszukiwanie partnera sprowadza się tam do przesunięciu palcem w lewo, bądź w prawo i ocenieniu tym samym drugiego człowieka w kilka sekund. Słabe to.

Czytaj więcej
COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Ogólnie media społecznościowe wepchnęły nas w pułapkę powierzchownych osądów i fałszowanego obrazu rzeczywistości. Coś, co miało ludzi łączyć, dziś często powoduje ich społeczną alienację.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Patrzę na te plakaty i dla mnie to podróż do przeszłości.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Z powodów osobistych czy ze względu na te stare anonse?

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Mysle, że w dobie internetu i portali społecznościowych ludzie ze sobą nie rozmawiają juz tak dużo na żywo. Przechwalamy się wakacjami, zakupami, obnażamy swoje życie. Kreujmy swój świat, a tak naprawdę to na codzień jesteśmy całkowicie inni....

Mysle, że w dobie internetu i portali społecznościowych ludzie ze sobą nie rozmawiają juz tak dużo na żywo. Przechwalamy się wakacjami, zakupami, obnażamy swoje życie. Kreujmy swój świat, a tak naprawdę to na codzień jesteśmy całkowicie inni. Cieszę się, że dorastałam bez internetu i tych wszystkich aplikacji

Czytaj więcej
COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Nas też czasem zaskakuje, jak bardzo zwykłe, normalne, porządne życie stało się... niemodne.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Niebanalne podejście do równie niebanalnego tematu

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Ciekawe podejście do tematu. Ludzie niewiele się zmieniają

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Bardzo interesująca pozycja. Ciekawy artykuł.

COM_KT_COMMENT_MINIMIZED_BY_MODERATOR

Takie ogłoszenia to było coś, a nie to co teraz!

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy
Pokaż więcej

Skomentuj

  1. Opublikuj komentarz jako gość.
COM_KT_RATE_THIS_POST:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

NA DOKŁADKĘ

Kwietniowy lunchbox
Kwietniowy lunchbox
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
Skogluft czyli norweski sekret pięknego i naturalnego mieszkania
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
10 festiwali teatralnych, których nie można przeoczyć
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Uwaga: „sowy” wcześniej umierają
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Kobieto, ta praca ci szkodzi!
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Pierwszy lunchbox na powitanie wiosny
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Churros – słodki smak rodem z Katalonii
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
Herbata z cytryną – szkodzi czy nie?
previous arrow
next arrow
Slider