Za wolantem spędził ponad 7 tysięcy godzin. Potem przyszedł czas, by oddać stery młodszym pilotom. Na emeryturze Stanisław Pasternak napisał powieść i zaczął budować własne, szczególne samoloty.

Bleriot Library of Congressźródło: Library of Congress Prints and Photographs Division Washington

Ta historia zaczęła się 23 stycznia 1909 roku. Tego dnia w podparyskim Issy-les-Moulineaux francuski inżynier Louis Blériot po raz pierwszy poderwał z ziemi swój samolot – model XI. Maszyna, którą zbudował przy pomocy konstruktora Raymonda Saulniera, była wówczas jedną z najnowocześniejszych konstrukcji lotniczych. Rozwijała zawrotną prędkość ponad 70 km/h, a jej silnik mógł pracować nieprzerwanie aż… jedną godzinę. Chociaż dziś może to wydawać się niemożliwe, w tej właśnie maszynie, cztery miesiące od premierowego startu, Louis Blériot jako pierwszy człowiek na świecie pokonał drogą powietrzną kanał La Manche. Całe 37,8 kilometra!

Spektakularny lot zapewnił konstruktorowi wielki sukces komercyjny i ważne miejsce w historii lotnictwa. Wkrótce europejskie niebo pełne było specjalistycznych wersji Blériota XI – od szkoleniowych, przez sportowe i wojskowe, po hydroplany.

Równo po stu latach odwaga Francuza natchnęła też polskiego pilota. Śmiały plan zakiełkował w Muzeum Lotnictwa i Astronautyki w Waszyngtonie, gdzie Stanisław Pasternak zobaczył oryginalny model Blériot XI. – Do budowy repliki sprowokował mnie zięć, który postawił coś w rodzaju zakładu – wspomina z uśmiechem konstruktor. – On też pomógł mi w zdobyciu schematów konstrukcyjnych samolotu z Biblioteki Kongresu.

Bleriot replika samolotu Stanisław Pasternak Aeroklub Zagłębia MiedziowegoFot. Joanna Dziubek

Z pomocą przyszedł także syn Marcin, z wykształcenia geograf. Pierwszą replikę zaczęli budować w 2009 r. Po pięciu latach maszyna była gotowa do lotu. 10 października 2014 roku ojciec i syn zaprezentowali ją mieszkańcom Wrocławia, montując samolot na Placu Solnym.

Przyjaciele rodziny do dziś przytaczają anegdotę związaną z budową repliki. Samolot powstawał wówczas w… domu państwa Pasternaków. W pewnym momencie zabrakło nań miejsca. By maszyna mogła rozwinąć skrzydła, emerytowany pilot przebudował część mieszkania. Jego żona zyskała w ten sposób od dawna obiecywany remont.

Sukces pierwszej konstrukcji i zebrane przy jej tworzeniu doświadczenia zachęciły obu wrocławian do budowy drugiego modelu. Ten powstaje już w dużo bardziej komfortowych warunkach, w hangarze Aeroklubu Zagłębia Miedziowego. Stanisław i Marcin nie spieszą się. Dokładnie dobierają części i dbają o to, by samolot jak najwierniej przypominał swój legendarny pierwowzór. 

– Śmigło jest precyzyjnie sklejone z kilku warstw drewna, elementy metalowe wykonał dla nas zaprzyjaźniony inżynier – opowiada Marcin Pasternak. – Wiernie odtworzyliśmy wszystko, co tylko było możliwe. Czasem jednak trzeba było wprowadzić niewielkie modyfikacje. Niektórych materiałów, na przykład klejów, już nie jesteśmy w stanie zdobyć.

Bleriot replika samolotu Marcin Pasternak śmigłoFot. Joanna Dziubek

Drewniany szkielet, niewielki kawałek impregnowanego płótna i silnik zapożyczony z Volkswagena „Garbusa” – na pierwszy rzut oka całość wygląda dość niepozornie. Zbyt niepozornie, by mogła przelecieć nad kanałem La Manche. Trud włożony w budowę repliki doceni jednak każdy modelarz i miłośnik historii awiacji.

Urodzony w 1937 r. Stanisław Pasternak z wykształcenia jest historykiem sztuki. Meandry losu sprawiły jednak, że większość zawodowego życia spędził jako cywilny pilot. W powietrzu spędził 7 tys. godzin. Po przejściu na emeryturę oddał się swojej drugiej pasji – pisaniu. Debiutował jako poeta w w 1958 r., od razu mocno, bo na łamach tygodnika „Odra”. Później były cztery tomiki poezji („Słowa i rzeczy”, „Modlitwa o Annę”, „Elegie” i „Opinie”), dwa tomy prozy („Nieznajoma”, „Zapamiętywanie nagiej córki”) i powieść „Zdjęcia intymne z jednego sezonu” – trzynaście klisz z życia człowieka, którego losy momentami kierują myśl czytelnika prosto w stronę autora. Nieprzypadkowo. Wśród ilustrujących książkę zdjęć jest dawna siedziba Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu, gdzie Stanisław Pasternak mył wysokie okna na pierwszym piętrze. Zastępował tak sprzątaczkę, która złamała rękę po upadku z drabiny. Jest też fotografia lasku, z którego… Cóż, dzisiaj choinek już tam nie ma. W życiu autora pojawiło się za to coś innego – piękna w swej prostocie maszyna, przypominająca o czasach, gdy statki (także te powietrzne) były z drewna, a ludzie z żelaza.

Bleriot rekonstrukcja samolotu Stanisław Pasternak pisarzStanisław Pasternak z egzemplarzem swojej powieści (fot. Joanna Dziubek)

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

MYŚL TYGODNIA

Zote myli 1

NA DOKŁADKĘ

Mamy za dobrze, mamy za dużo
Mamy za dobrze, mamy za dużo
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kobiety biorą firmy w swoje ręce
Kto się boi piątku trzynastego?
Kto się boi piątku trzynastego?
Naturalne farby do włosów
Naturalne farby do włosów
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
O samolotach z drewna i pilotach z żelaza
Work-life balance po polsku
Work-life balance po polsku
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Agnieszki Bieńkowskiej radość tworzenia
Cudowny eliksir z jabłek
Cudowny eliksir z jabłek
Arrow
Arrow
Slider