Macie świnkę-skarbonkę? Jeśli nie, dzisiaj jest doskonała okazja do jej założenia. 31 października to Światowy Dzień Oszczędzania.

pieniądze oszczędzanie rachunki budżet domowy jak oszczedzać swiatowy dzien oszczedzaniaFot. rawpixel via Unsplash

Światowy Dzień Oszczędzania ma bardzo długą tradycję. Ustanowili go europejscy bankierzy w 1924 r. i już rok później ostatni dzień października po raz pierwszy był obchodzony jako święto finansowej roztropności. Inicjatorom tego dnia zależało na przekonaniu ludzi, że oszczędzanie jest sposobem na zapewnienie długotrwałego rozwoju społeczeństw. A wycieńczona I wojną światową Europa potrzebowała gospodarczej stabilizacji wyjątkowo mocno. Nikt jeszcze nie wiedział, że za rogiem czeka kolejny cios w postaci Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych – największej finansowej zapaści w historii globalnego kapitalizmu – a mimo to politycy i finansiści już czuli, że bez powszechnego oszczędzania odbudowa krajowych gospodarek będzie wyjątkowo trudna.

Święto oszczędzania było najpopularniejsze w latach 1955-70 – wówczas obchodzone było rzeczywiście niemal w każdym kraju. W Austrii ukazywało się nawet poświęcone temu czasopismo dla młodzieży, którego nakład wynosił aż 400 tysięcy egzemplarzy. Kolejne dekady w Europie, Stanach Zjednoczonych i Azji zmieniły się jednak w okres beztroskiej, ekstensywnej konsumpcji, która trwa do dzisiaj. Oszczędzanie przestało być znakiem przezorności i rozsądku, a zaczęło się niemile kojarzyć z niedostatkiem i smutnymi wyrzeczeniami.

Moda na oszczędzanie

Dzisiaj odkładanie pieniędzy znów staje się popularne (chociaż nadal tylko połowa Polaków deklaruje posiadanie jakichkolwiek „zaskórniaków” – tak wskazuje badanie Barometr Providenta). Częściowo zmusza nas do tego sytuacja finansowa, ponieważ siła nabywcza polskiej średniej krajowej wciąż jest dużo niższa od tej, którą cieszą się nasi sąsiedzi z zachodu Europy. Rośnie jednak też grono entuzjastów oszczędzania, którzy racjonalne gospodarowanie finansami wiążą z duchem minimalizmu, slow life i ekologii. Bo w oszczędzaniu nie chodzi o to, by wydawać jak najmniej, tylko by sprawować kontrolę nad tym, jak pieniądze opuszczają nasz portfel. Kluczowa zaś w tym jest świadomość naszych faktycznych potrzeb.

pieniądze oszczędzanie rachunki budżet domowy jak oszczedzaćFot. Pixabay.com

– W mądrym oszczędzaniu nie chodzi o to, żeby zawsze i za wszelką cenę kupować wszystko jak najtaniej albo zdobywać za darmo. Chodzi o to, żeby oszczędzać na rzeczach, które nie są dla nas ważne lub zupełnie nieuświadomionych wydatkach, a wydawać bez wyrzutów sumienia w tych obszarach, które są dla nas istotne – podkreśla Alicja Zalewska-Choma, autorka bloga Oszczednicka.pl i współautorka poradnika przygotowanego na tegoroczną edycję święta oszczędności przez Internetowykantor.pl (można go pobrać tutaj).

We wszystkim trzeba zachować umiar

Oszczędzanie jest slow, popadanie w skrajności – zdecydowanie nie. Prawdziwą sztuką jest zdobycie finansowej równowagi, zanim popadniemy w niewolę kalkulatora, porównywarki cenowej i gazetki z supermarketowymi promocjami.

Moją praktykę oszczędzania zaczęłam dawno temu od lektury bloga Macieja Samcika, który nie tylko pokazywał, jak można łatwo zatrzymać znaczną część pieniędzy w portfelu, ale do tego przystępnie wyjaśniał, jak funkcjonuje rynek finansowy w Polsce. Robi to zresztą do tej pory, wciąż w tak samo przyjazny sposób.

Potem blogosferę szturmem podbił Michał Szafrański, dla wielu Polaków niekwestionowany guru oszczędzania. W internetowych społecznościach minimalistów jego nazwisko niezmiennie pisane jest z wielkim szacunkiem i wdzięcznością, ponieważ opracowane przez niego narzędzia rzeczywiście przynoszą świetny rezultat. Do niego także od czasu do czasu zaglądam, korzystając z porad, które – na pozór błahe – czynią dużą różnicę na koncie.

Wspomniana już Oszczednicka.pl i blog Marcina Iwucia to kolejne warte uwagi adresy. A chociaż nie uczy prowadzenia budżetu w Excelu, to o sztuce zachowania umiaru jak nikt pisze i opowiada Anna Mularczyk-Meyer.

winka skarbonka światowy dzien oszczedzania pieniadze oszczednosciFot. Fabian Blank via Unsplash

Jak wyglądała moja droga do finansowej równowagi?

  1. Sześć lat temu w jednym miesiącu zlikwidowałam kartę kredytową, a trzy miesiące później limit w rachunku bieżącym. Bankowcy kusili, przekonywali, że to przecież nic nie kosztuje, a zawsze jest rezerwa. Tyle że owo „nic” wynosiło blisko 200 zł rocznie za samo odnowienie karty i limitu. To były ciężkie cztery miesiące, które jednak szybko minęły, a słowo „debet” jest dziś dla mnie równie na czasie jak „dalekopis”.

  2. Potem rzuciłam palenie. Niby tylko paczka na dwa dni, ale w roku to już było jakieś 2 700 zł! Wprawdzie od palenia odrzucił mnie nie stan konta, tylko zapach moich ubrań, lecz nie zmienia to faktu, że w ten sposób zdobyłam pieniądze na sympatyczny wakacyjny wypoczynek.

  3. Przejrzałam wszelkiej maści abonamenty. Zrezygnowałam z płatnej telewizji, bo jej nie oglądałam. Zmieniłam operatora telefonicznego, rodzaj konta w banku. Nadal za niektóre usługi płacę i to nie zawsze najniższą stawkę, ale robię to świadomie, bo wybieram to, czego naprawdę potrzebuję.

  4. Zaczęłam robić zakupy raz w tygodniu, w mniejszych sklepach. Koniecznie z listą w ręku. Na tej liście są rzeczy niezbędne do przygotowania menu, które układam też raz na tydzień. Wydaję tyle pieniędzy, ile naprawdę trzeba, a w dodatku nie wyrzucam przeterminowanego jedzenia.

  5. Założyłam konto w innym banku, na które wpłacam określoną kwotę. Robię to w tym samym dniu każdego miesiąca. Do tego konta nie mam wyrobionej karty płatniczej. Nie zaglądam na nie, nie sprawdzam salda. Coś tam mam. W ten sposób buduję swoją poduszkę finansową. Świadomość, że rośnie ona każdego miesiąca, jest wyjątkowo przyjemna.

  6. Spisuję wydatki, które mnie czekają w danym miesiącu (rachunki płacę zawsze w terminie) – one mają bezwzględne pierwszeństwo.

  7. Nie chodzę za owczym pędem, dlatego nie zmieniłam na przykład dostawcy prądu. Wyliczyłam, że przy regulowanych cenach taryf dla gospodarstw domowych rocznie zaoszczędziłabym... niecałe 6 zł, a i to pod warunkiem, że niemoralny telemarketer nie wpuściłby mnie w jakieś promocyjne maliny.

  8. Porównuję mimo wszystko ceny, co wcześniej kojarzyło mi się z maniakalnym szukaniem promocji. Okazuje się jednak, że czasem pół godziny w Internecie pozwala znaleźć właściwy stosunek ceny do jakości, w dodatku z korzystnymi warunkami dostawy. Nie reaguję jednak na słowa „okazja”, „promocja”, „wyprzedaż”, „tylko dzisiaj” i „darmowy/darmowa”. A to z kolei ma związek z tym, że…

  9. … odzwyczaiłam się od kupowania. Z zasady omijam galerie handlowe w sezonach wyprzedażowych. Na „Black Friday” nie byłam nigdy w życiu. Zniechęca mnie ludzka szarańcza w sklepach i fakt, że rzeczy naprawdę dla mnie wartościowe jakoś nigdy tymi przecenami nie są objęte. Wolę kupić ubranie, kosmetyk, książkę, torebkę rzadziej, ale za to takiej jakości, że będę się tą rzeczą cieszyć naprawdę długo. A detoks przyszedł całkiem łatwo – postanowiłam, że za każdym razem, gdy najdzie mnie potrzeba koniecznego nabycia tu i teraz, odłożę zakup o równo tydzień. Jeśli za siedem dni pragnienie posiadania będzie nadal tak samo duże, to znaczy, że dana rzecz jest mi po prostu pisana. Po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że o wielu tych niezbędnych do życia przedmiotach zwyczajnie zapomniałam.

  10. Odchodzę od płatności gotówkowych. 100 zł wydane „plastikiem” to zupełnie co innego niż 100 zł, które muszę wyciągnąć z portfela. Ręka już nie jest taka lekka…

Oszczędzam codziennie. Weszło mi to w nawyk i dzisiaj jestem z tej umiejętności dumna. Oczywiście zdarza mi się zaszaleć (duńskie lody są tak dobre, że wydałam na nie w tym roku małą fortunę), ale mogę sobie pozwolić na takie chwile zapomnienia bez odczuwania pozakupowego dysonansu i martwienia się, że do „pierwszego” jeszcze tyle czasu. Mam kontrolę nad tą sferą mojego życia,w dodatku nie biorę od planety więcej niż naprawdę potrzebuję i chcę. Pod tym względem naprawdę żyję slow. I jestem świetnie przygotowana na 17 listopada – Dzień Bez Długów.

 


Biorą udział w konwersacji

Komentarze (8)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Nawet nie wiedziałam, że jest takie święto. Wczoraj właśnie miałam głębokie przemyślenia na temat oszczędzania i powiem tak - dziękuje za ten wpis, bo bardzo mi się przyda

This comment was minimized by the moderator on the site

Cieszymy się, że ten artykuł będzie Ci pomocny. I zapraszamy do lektury pozostałych naszych tekstów - w nich może również znajdziesz kolejne takie ciekawostki

This comment was minimized by the moderator on the site

Właśnie - a my wszystko chcemy mieć od razu! Tu czasu trzeba!

This comment was minimized by the moderator on the site

Czasu i konsekwencji w działaniu

This comment was minimized by the moderator on the site

Zabawne, ale ja z gotówką i kartą mam dokładnie na odwrót: płacenie kartą przychodzi mi (za) łatwo, nad gotówką lepiej panuję, bo jej wydawanie boli. ? Dziękuję za fajny artykuł.

This comment was minimized by the moderator on the site

Ależ tu się zgadzamy - płacenie kartą jest (za)dużo łatwiejsze. Banknot jakby więcej waży w dłoni

This comment was minimized by the moderator on the site

Proces dorastania do oszczędzania znam z autopsji. Był bolesny. Ale udało się i dzisiaj już jest lepiej; między innymi dzięki krokom podobnym do opisanych przez Ciebie

This comment was minimized by the moderator on the site

Trzymamy kciuki za to, żeby było coraz lepiej

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Posting comment as a guest.
Rate this post:
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

PAMIĘTAJ, ŻE

Złote myśli 1 3

NA DOKŁADKĘ

Cały świat zajada się plastikiem
Cały świat zajada się plastikiem
Milion składa się z groszy – oszczędzanie też jest slow
Milion składa się z groszy – oszczędzanie też jest slow
Czy kariera przedsiębiorcy jest dla ciebie?
Czy kariera przedsiębiorcy jest dla ciebie?
21 udowodnionych korzyści z ruchu
21 udowodnionych korzyści z ruchu
Lampy z natury
Lampy z natury
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Miodówka Zbyszka – recepta na jesienne wieczory
Topinambur – kochaj albo rzuć
Topinambur – kochaj albo rzuć
Domowa wegeta na trzy sposoby
Domowa wegeta na trzy sposoby
previous arrow
next arrow
Slider