Paweł Jakubowski i Maciek Zieniuk jednym głosem mówią: stolarka jest dla każdego. Po biznesowych studiach zamiast przeszklonych biur wybrali własną, kameralną pracownię, gdzie sami odkrywają potencjał drewna i uczą tej sztuki innych.

narzędzia stolarskieFot. Pixabay.com

Od kiedy działa Domowa Stolarnia?

Paweł: Pod tą nazwą od początku zeszłego roku. Pierwsze większe zlecenie wykonałem dla Etno Café, które zamówiło u mnie stół wystawowy na eventy. Po tym stole Maciek, z którym znamy się zresztą od wielu lat, zobaczył, że „grzebiemy” w podobnym temacie. Odezwał się, bo potrzebował rąk do pracy.

Maciek: Ja już w trakcie studiów pomagałem mojemu tacie, który zajmował się konstrukcjami drewnianymi. Potem zacząłem pracować samodzielnie i szukałem ludzi, którzy mogliby mi pomagać. Jak powiedział Paweł, zorientowałem się, że również on para się stolarką, więc spróbowaliśmy współpracy raz i drugi. Okazało się, że przynosi to synergiczny efekt i zaczęliśmy już na dobre pracować razem.

Czy wasze wykształcenie w jakikolwiek sposób przydaje się w stolarstwie?

Paweł: Studiowałem ekonometrię managerską na wrocławskim Uniwersytecie Ekonomicznym. Po licencjacie zacząłem pracować na etacie, przez kilka pierwszych miesięcy w Warszawie. Potem wróciłem do Wrocławia i zarządzałem ryzykiem na rynku rumuńskim. Studiowałem dziennie, a pracowałem na pełen etat. Trafiłem na niezbyt przyjemnego wykładowcę, który przez dwa lata nie chciał mnie przepuścić ze swego przedmiotu, a były to moje ostatnie zajęcia do zaliczenia na studiach. Stwierdziłem, że mam tego dość. Nie wiem, czy kiedyś wrócę na studia, może dla własnej satysfakcji. Być może zdobędę dyplom magistra z innego kierunku, marzą mi się też studia MBA.

Maciek: Ja skończyłem na licencjacie z finansów, przez chwilę studiowałem też biznes międzynarodowy, ale żaden z tych kierunków mnie nie porwał. Rzadziej byłem na uczelni, a częściej pomagałem tacie w pracy.

Maciek wykonywał prace stolarskie razem z ojcem. A skąd wzięło się zamiłowanie do drewna u Pawła?

Paweł: Może to dziwnie zabrzmi, ale nienawidziłem prac domowych, w tym tych „typowo męskich”. Gdy trzeba było naprawić kran, położyć panele lub coś pomalować, to się tym zajmowałem, ale nigdy mnie to nie bawiło. Nie zakładałem, że Domowa Stolarnia przerodzi się w stałe zajęcie. Zaczęło się od tego, że zrobiłem sobie pół roku wolnego, aby odpocząć od pracy i innych obowiązków. Postanowiłem przeprowadzić w domu mały remont. Zaczęło mi się to podobać. Zrobiłem parę rzeczy z drewna, m.in. lampę, która przypadła do gustu kilku znajomym. Poprosili mnie, żeby przygotował egzemplarze również dla nich. Zacząłem kompletować narzędzia i zrobiłem parę lampek. Wcześniej nie miałem doświadczenia ze stolarką, która jest czymś więcej, niż domowym majsterkowaniem. Z czasem hobby przerodziło się w pasję.

Co najczęściej bierzecie na warsztat?

Maciek: Chyba wszystko, w tym konstrukcje zewnętrzne. Wykonaliśmy m.in. wiele wnętrz lokali komercyjnych. Nie skupiamy się na jednym temacie czy produkcie i mało jest rzeczy, które nas przerażają. W tej branży występuje też sezonowość. Teraz mamy lato, więc będzie więcej konstrukcji zewnętrznych, tarasów, wiat itp. Być może przygotujemy domek jak z gry Monopol, tylko powiększony kilkaset razy. Staramy nie ograniczać się do jednej specjalizacji, bo pracując przy różnych projektach, zwłaszcza na początku naszej drogi, możemy się jak najwięcej nauczyć.

A którymi projektami zajmujecie się szczególnie chętnie?

Paweł: Wszystkie prace to ciekawe, nowe doświadczenie, chociaż może nie używajmy tego określenia, bo to brzmi tak, jakbyśmy za każdym razem uczyli się wszystkiego na nowo. Bardziej chodzi o to, że fajnie jest pracować przy nowych projektach. Jeśli robilibyśmy non stop stoły albo regały, szybko by nam się to znudziło. Dobrze jest przychodzić do pracy z uśmiechem na ustach i czuć pasję. Każdy nowy projekt jest wyzwaniem, zwłaszcza gdy chodzi o zaprojektowanie go w oryginalny sposób. Bardzo dużo czasu poświęcamy na projektowanie mebli i pracę z klientem. Nie chcemy doprowadzać do sytuacji, w której zleceniodawca nie jest zadowolony z efektu.

Czy jest macie jakiś rodzaj drewna, z którym szczególnie lubicie pracować?

Paweł: Na początku pracowałem z sosną przy mniejszych konstrukcjach, np. lampkach czy małych stolikach do domu. Tarasy mają indywidualny charakter, więc pracuje się na drewnie, które wybierze klient. Mieliśmy parę projektów związanych z drewnem dębowym, czyli klasycznym drewnem, z którym bardzo dobrze się pracuje. Tak naprawdę rodzaj drewna nie ma większego znaczenia przy budowie. Bardziej chodzi o wygląd. Marzy mi się praca przy czarnym dębie. Jakiś czas temu poznaliśmy właściciela firmy zajmującej się wyławianiem dębów z rzek. Często są to drzewa zatopione jeszcze za czasów Kazimierza Wielkiego. Król wydał edykt nakazujący, by drewno wykorzystywane kopalniach nie było palone, tylko zatapiane. Prawdopodobnie robiono z niego tamy. Drewno z ówczesnych kopalni już wtedy miało kilkaset lat, bo to musiały być solidne drzewa. Niektóre z drzew wyławianych teraz z rzeki ma ponad 2 tysiące lat! Jest to jeden z najlepszych gatunkowo materiałów, ale jego ceny z oczywistych względów są bardzo wysokie. Za granicą to drewno jest popularne, ale w Polsce zamówień na nie w zasadzie nie ma.

Maciek: Ciężko mi wskazać jeden ulubiony gatunek. Wydaje mi się, że najbardziej wdzięcznym, pozwalającym najwięcej i najłatwiej się nauczyć stolarki, jest drewno sosnowe i świerkowe. Jest też bardzo łatwo dostępne. Większość czasu pracowałem właśnie z tym materiałem, więc i moja wiedza na temat jego właściwości i zachowania jest największa. Uważam, że powinno się pracować raczej z drewnem krajowym. Ma to nie tylko uzasadnienie ekologiczne. Drzewo, które u nas rośnie, będzie najlepiej reagowało na lokalne warunki atmosferyczne.

Domowa Stolarnia szybko zdobyła dużą popularność, a wy postanowiliście uczyć swoich fanów stolarki...

Paweł: Trochę przeraziłem się tym, jaką popularność Domowa Stolarnia zdobyła na Facebooku, ponieważ profil stworzyłem tak naprawdę dla znajomych żeby mogli śledzić, co robimy. Okazało się, że również obce osoby są zainteresowane naszą pracą i mamy już ponad 5000 fanów. Zacząłem też szukać innych możliwości rozwoju, nie tylko w dziedzinie stolarki. W mojej byłej pracy zawsze starałem się wychodzić poza standardowy zakres moich obowiązków i prowadziłem szkolenia dla pracowników. Lubiłem to, dlatego przyszedł mi do głowy pomysł na warsztaty. Nawiązałem kontakt z firmą Stanley i powiedziałem, że chciałbym prowadzić zajęcia stolarskie i zacząć z nimi współpracę. Zaprosili mnie do siebie, żebyśmy się poznali. Siedzieliśmy z chłopakami chyba ze dwie godziny i rozmawialiśmy na temat warsztatów właśnie. Szybko zaczęliśmy zacieśniać kooperację, z której jesteśmy bardzo zadowoleni. Dostaliśmy od nich bardzo dużo sprzętu.

Kto chce się uczyć z wami stolarki?

Paweł: Wiele osób pytało nas o takie zajęcia, m.in. na targach Kontury. Już przed pierwszymi warsztatami mieliśmy po kilkanaście telefonów dziennie. Różni ludzie chcą w nich uczestniczyć i są to po równo panie i panowie.Przede wszystkim pokazujemy, jak pracuje stolarz. Bardzo często ludzie nie mają pojęcia, jak ta praca wygląda, wydaje im się, że zrobienie mebla polega na zbiciu kilku desek. Tymczasem mebel trzeba dobrze zaprojektować, przygotować odpowiednie materiały. Ważna jest też praca nad detalami. Przy realizacji niektórych zamówień zdarzało nam się pracować po kilkanaście godzin dziennie. Mieliśmy kiedyś taki projekt, że w tydzień wykonaliśmy prace na miesiąc. Na końcu pracowaliśmy do siódmej rano. Teraz mogę powiedzieć, że było to z naszej strony nieodpowiedzialne, bo im człowiek jest bardziej zmęczony, tym większe ryzyko, że popełni błędy. Chcemy też ich przekonać, że stolarstwo jest bardzo przyjemne, ale wymaga skupienia, bo polega na pracy z ostrymi narzędziami, którymi można sobie wyrządzić krzywdę, np. uciąć palec.

Nie chcemy prowadzić otwartej stolarni dla wszystkich, bo jeśli będzie się tu kręciło kilkanaście osób, ciężko będzie nad wszystkim zapanować. Chcielibyśmy jednak udostępniać miejsca do pracy dla osób, które nie mają odpowiednich warunków w domu. Mogliby oni wykonywać swoje projekty na stworzonych przez nas stanowiskach. Oczywiście, będą mogli też oczekiwać od nas pomocy i korzystać z większych, w pełni profesjonalnych maszyn, na których sami pracujemy. Te urządzenia nie będą z pewnością udostępniane na warsztatach dla amatorów - ze względów bezpieczeństwa. Będziemy też uczyć, jak dobrać i wykorzystywać narzędzia, które można kupić w marketach za niewielkie pieniądze.

Maciek: Ludzie nie powinni się bać tego, że nie poradzą sobie na warsztatach stolarskich i że stworzenie przedmiotu będzie wymagać niesamowitych umiejętności. Chcemy ich przekonać, że do stolarki nie trzeba dużej siły czy wielu drogich narzędzi. Prowadzimy zajęcia naprawdę dla każdego. A z czasem chcielibyśmy wprowadzić do programu bardziej czasochłonne i "szlachetne" techniki oraz organizować warsztaty kilkudniowe.

Czyli na warsztaty może przyjść zupełny laik?

Paweł: Jak najbardziej. Staramy się uzmysłowić uczestnikom zajęć, że stolarka to świetny sposób na spędzanie wolnego czasu, dający wielką satysfakcję. Na warsztatach wykonuje się przedmioty dla siebie, można je zabrać do domu i korzystać na co dzień. Niedługo wystartujemy też z kanałem internetowym. Na filmach będziemy pokazywali, w jaki sposób korzystać z narzędzi, przedstawimy różne techniki. Będzie to dobre dopełnienie warsztatów. Nie chcemy uczyć pracy na profesjonalnym sprzęcie, ponieważ jest on drogi. Za cenę jednej drogiej maszyny można skompletować zestaw dla czterech stanowisk domowych. Jak wskazuje nazwa naszej pracowni, skupiamy się na domowej stolarni.

 


Komentarze (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

Posting comment as a guest.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

PAMIĘTAJ, ŻE

Złote myśli 1 3

NA DOKŁADKĘ

Kryminały i non-fiction lubimy najbardziej
Kryminały i non-fiction lubimy najbardziej
Spirulina – zielone złoto
Spirulina – zielone złoto
Szczupły piątek – jak spalić pączka?
Szczupły piątek – jak spalić pączka?
Bomboloni soffici – pieczone włoskie pączki
Bomboloni soffici – pieczone włoskie pączki
Maseczka z kwiatu paproci
Maseczka z kwiatu paproci
Dłonie, które leczą
Dłonie, które leczą
Smak Pomorza: zupa bursztynowa
Smak Pomorza: zupa bursztynowa
Śląskie skarby – Nikiszowiec
Śląskie skarby – Nikiszowiec
Arrow
Arrow
Slider