Lubelski Zielony Talerzyk to jeden z niewielu lokali na gastronomicznej mapie Polski, serwujący jedzenie w sposób zgodny z filozofią światowego ruchu Slow Food. Jak mówi jego właścicielka Małgorzata Wołoszczuk, restauracja powstała z tęsknoty za prawdziwą kuchnią polską i chęci wspierania lokalnej ekonomii. - W ciągu kilku lat spędzonych na emigracji widziałam wielu rodaków pracujących w zagranicznych gospodarstwach. Myślę, że jeśli zaczniemy zostawiać pieniądze u naszych rolników, młodzi ludzie nie będą musieli wyjeżdżać z kraju.

 

Tęsknota za tym, co rodzime, sprawia, że w Zielonym Talerzyku otrzymamy wyłącznie regionalne produkty, hodowane ekologicznie i wytwarzane w tradycyjny sposób. Klimat polskiej wsi jest widoczny nie tylko w elementach wystroju, ale także na talerzu. Kiedy po raz pierwszy odwiedziłem tę wyjątkową jadłodajnię, w oczy rzuciła mi się duża tablica z menu przytwierdzonym do ściany. Jedną z propozycji był forszmak z boczniakami (gatunek grzybów). Boczniaki oczywiście lokalne, z Lubartowa. A obok nazwy dania widniała informacja o oleju wykorzystanym do jego przygotowania. Podstawą kuchni są świeże produkty z najbliższej okolicy. W karcie napojów znajdują się regionalne piwa i wina z małych lubelskich winnic.

- Latem, gdy odwiedza nas wielu turystów, wprowadzamy potrawy będące typowymi smakami Lubelszczyzny - mówi Małgorzata Wołoszczuk. - Jednym z nich jest gryczak biłgorajski - kasza gryczana z twarogiem zapiekana w cieście drożdżowym podawana ze śmietaną albo świeżym masłem. W nowocześniejszej wersji robimy też zapiekankę bez ciasta, przygotowywaną tylko z kaszy gryczanej i twarogu, czasem serwowaną z ziemniakami.

Druga propozycja to pierogi lubelskie z kaszą gryczaną, twarogiem i miętą. To zresztą popisowe danie Agnieszki Kręglickiej, znanej restauratorki i krytyka kulinarnego, która raczy nim swoich zagranicznych gości. Ten smak znany jest tylko w naszym regionie. Gotujemy z tego, co mamy pod ręką na miejscu. Tradycyjna kuchnia lubelska to kuchnia uboga, ale smaczna.

lublin 184207 1920Lublin Fot.pixabay.com

Kiedy pani Małgorzata przyjechała do Lublina, dołączyła do grona twórców lokalnej grupy Slow Food Convivium Lubelskie. - Od dwóch lat regularnie spotykamy się, żeby porozmawiać, ale przede wszystkim wspólnie jeść i gotować. Cały czas staramy się pogłębiać naszą kulinarną wiedzę, dlatego wyszukujemy stare przepisy i przypominamy zapomniane w naszym kraju warzywa, takie jak topinambur, czyli słonecznik bulwiasty, którego obecnie zastąpił ziemniak, czy uprawiany przed wojną lędźwian, nazywany podlaską soczewicą.

Lubelski oddział Slow Food organizuje również spotkania z miejscowymi producentami żywności, którzy opowiadają, w jaki sposób przygotowują swoje produkty. Podczas spotkań można poznać tajniki lokalnych serowarów, młynarzy czy wytwórców oleju. Grupa czeka na kolejnych kandydatów i chętnie przyjmuje w swoje szeregi obrońców wartościowego pożywienia. - Pamiętajmy, że prawdziwa polska kuchnia to nie tylko golonka i bigos. Lubelszczyzna jest zagłębiem bardzo dobrych olejarni. Wcale nie musimy jeść oliwy z oliwek, bo na miejscu mamy kilkanaście gatunków swojego oleju, z których każdy ma niepowtarzalny smak - zachęca pani Małgorzata.

Niedługo Zielony Talerzyk będzie się starał o oficjalną rekomendację organizacji Slow Food. W Polsce takich restauracji jest zaledwie kilka.

 

 

 


Komentarze (0)

Ocena 0 z 5 na podstawie 0 głosów
Bądź pierwszym Czytelnikiem, który skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Opublikuj komentarz jako gość.
Załączniki (0 / 2)
Udostępnij swoją lokalizację

GOTUJ Z NAMI

Amarantus – jak to jeść?
Amarantus – jak to jeść?
Smaczny start o poranku
Smaczny start o poranku
Cudowny eliksir z jabłek
Cudowny eliksir z jabłek
Quinoa - komosa ryżowa
Quinoa - komosa ryżowa
Biurowy slow food
Biurowy slow food
Chrzan tarty - pikantny i zdrowy dodatek
Chrzan tarty - pikantny i zdrowy dodatek
Chwasty polskie
Chwasty polskie
Coś za coś, czyli makaron z cukinii
Coś za coś, czyli makaron z cukinii
Arrow
Arrow
Slider